Czy dyrektor ZDiK w Tarnowie lekceważy bezpieczeństwo mieszkańców?
Niebezpieczne skrzyżowanie
Na początku listopada 2025 roku wysłaliśmy do dyrektora Zarządu Dróg i Komunikacji w Tarnowie pytanie od naszego Czytelnika w sprawie budowy betonowego ogrodzenia przy skrzyżowaniu ulic Główna i Braci Żmudów w Tarnowie, która to budowla stwarza niebezpieczeństwo w ruchu drogowym. Dwukrotnie później prosiliśmy telefonicznie i e-mail-em dyrektora Grzegorza Wałęgę o ustosunkowanie się do listu naszego Czytelnika. Pan dyrektor mimo solennych zapewnień nie raczył odpowiedzieć na nasze pytania. Ponieważ w dalszym ciągu dyrektor Wałęga nie odpowiedział na nasz e-mail, przeto stosowny e-mail wysłaliśmy do prezydenta Tarnowa Jakuba Kwaśnego 27 grudnia 2025 roku, by prezydent spowodował właściwą reakcje swojego urzędnika. I co? Żadnej odpowiedzi. Po miesiącu skontaktowaliśmy się, więc z rzecznikiem prezydenta W. Bochenkiem, który obiecał, że dyrektor Wałęga przygotuje odpowiedź. Niestety nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi, co oznacza, że podległe służby prezydenta Kwaśnego mają gdzieś „Prawo prasowe”, która jasno precyzuje terminy odpowiedzi na wszelkie zapytania czy krytykę prasową. Po kolejnym telefonie do rzecznika prezydenta Tarnowa otrzymaliśmy odpowiedź dyrektora Wałęgi już 5 marca 2026 roku. To szybkość reakcji ślimaka winniczka idącego do tyłu. No, jeśli tak jest we wszystkich wydziałach urzędu Tarnowa, to nie ma się, co dziwić, że inwestycje są rozbabrane, a mieszkańcy chyłkiem uciekają poza granice miasta, gdzie władze gmin traktują ich z godnością i po ludzku. No, ale wróćmy do powstałej po 4 miesiącach odpowiedzi. Otóż dyrektor Wałęga informuje, że „została przeprowadzona kontrola pasa drogowego przez pracowników Zarządu Dróg i Komunikacji w Tarnowie na skrzyżowaniu ulicy Głównej z ulicą Braci Żmudów (drogi gminne). Podczas kontroli nie stwierdzono nieprawidłowości związanej z wymianą ogrodzenia. Przedmiotowy obiekt budowlany powstał po linii starego ogrodzenia nie naruszając granicy pasa drogowego. Wymiary obecnego ogrodzenia wynoszą: wysokość: 1,70m, szerokość przęsła betonowego: 2,90m, prześwit o wymiarach 1,70m x 1,00m. Łączna powierzchnia prześwitów (otworów), umożliwia naturalny przepływ powietrza, wynosi co najmniej 25% powierzchni ażurowej części ogrodzenia między słupami. Ogrodzenie nie stwarza zagrożenia dla ludzi oraz podczas wizji w terenie stwierdzono wystarczająca widoczność, bez konieczności wyjeżdżania do połowy skrzyżowania w celu stwierdzenia możliwości przejazdu. Dodatkowym argumentem jest obowiązująca reguła prawej ręki, która obliguje kierowców jadących ul. Braci Żmudów również do zachowania szczególnej ostrożności i ustąpienia pierwszeństwa pojazdom po prawej stronie. W związku z powyższym nie planujemy w najbliższym czasie zmian w organizacji ruchu na przedmiotowym skrzyżowaniu”. No i mamy pasztet, bowiem prawa jednoznacznie określa, że zabrania się budowy ogrodzeń, które ograniczają widoczność na skrzyżowaniach i zakrętach, a także stwarzają zagrożenie dla ruchu drogowego. Brak odpowiedniej widoczności może prowadzić do poważnych wypadków drogowych, szczególnie na skrzyżowaniach, gdzie użytkownicy włączają się do ruchu. Pan dyrektor twierdzi, że omawiane skrzyżowanie ulic Braci Żmudów i Głównej to skrzyżowanie równorzędne. Obwiązuje, więc reguła prawej dłoni. W tym przypadku to się nie sprawdza, bowiem nadjeżdżający z prawej strony ulicą Braci Żmudów schowany jest za betonowym murem wysokości 1,7 metra. Dlatego też jadący samochodem ulicą Główną w kierunku ulicy Krakowskiej musi wyjechać do połowy skrzyżowanie, bowiem mur usytuowany jest 50 cm od krawędzi jezdni ( sprawdziliśmy to doświadczalnie). Opowieści dyrektora Wałęgi można, więc traktować, jako „bajki z much i paproci” dla grzecznych dzieci. Sytuacja o tyle staje się niebezpieczna, że deweloperzy pobudowali na tym osiedlu wiele bloków mieszkalnych i niedługo ruch samochodów będzie podobny do tego na ulicy Krakowskiej. Ale co tam dyrektora obchodzą problemy mieszkańców, gdy siedzi się w ciepłym gabinecie za biurkiem i nie dochodzą tam głosy udręczonych mieszkańców starających się bezpiecznie przejechać, to zabudowane murem skrzyżowanie. A wystarczyłoby zlikwidować oznaczenie „skrzyżowanie równorzędne” i dla jasności jadących kierowców ulicami Braci Żmudów ustawić znaki „ustąp pierwszeństwo przejazdu”. Niestety do tego nie dojdzie, bowiem dyrektor w swojej wypowiedzi zaznacza, że „nie planujemy w najbliższym czasie zmian w organizacji ruchu na przedmiotowym skrzyżowaniu”. Ciekawe czy dyrektor Wałęga weźmie odpowiedzialność za skutki swej nieprzemyślanej decyzji, gdy wydarzy się wypadek. A o to naprawdę w tym miejscu nietrudno. Rodzi się równocześnie pytanie, kto wyraził zgodę na budowę muru tuż przy krawędzi jezdni, gdy wcześniej było tam ogrodzenie ażurowe pozwalające dostrzec nadjeżdżający samochód z prawej strony. To też sprawdzimy. I jeszcze jedno: dziwi też nas, że głosu w tej bulwersującej sprawie nie zabrała Rada Osiedla, ale to już osobna kwestia.