Weekendowy wypad

Brno

Po pobycie w Ołomuńcu, historycznej stolicy Moraw, który zawsze był jednym z najważniejszych miast w Czechach, ale też potężną twierdzą na północnej rubieży państwa za panowania Habsburgów, pora odwiedzić nieodległe Brno, obecnie drugie, co do wielkości miasto Republiki Czeskiej. 

Brno i Ołomuniec rywalizowały długo o palmę pierwszeństwa. W Ołomuńcu znajdowała się siedziba arcybiskupstwa, gdzie często przebywała rodzina cesarska. To tutaj w 2 grudnia 1848 r. koronowany był Franciszek Józef, jako 18- letni książe. Podczas długiego panowania Franciszek Józef od czasu do czasu bywał w Ołomuńcu. Zwykle wizytował stacjonujące tu oddziały albo przyglądał się manewrom. Co prawda z biegiem lat twierdza straciła na znaczeniu, ale miasto zachowało wojskowy charakter. Wysunięte bardziej na południe Brno zostało założone przez księcia Brzetysława I między rokiem 1021 a 1034 na wzgórzu Petrov. Powstał wtedy nieistniejący już dziś, a zburzony w końcu XIX wieku kościół pw. św. Mikołaja. W 1243 roku król czeski Wacław I nadał miastu prawa miejskie i przywilej miasta królewskiego. Kilkadziesiąt lat później król Przemysł Ottokar II stworzył tu zamek, który dał początek późniejszej twierdzy Špilberk i stanowił podstawę systemu umocnień miejskich Brna, które odparło oblężenia wojsk husyckich i szwedzkich, przetrwało czasy kampanii napoleońskiej, zostało centrum przemysłowym monarchii habsburskiej, wreszcie stało się pełnym życia miastem uniwersyteckim. Dziś Brno jest tętniącym życiem ośrodkiem kulturalnym i popularnym celem podróży turystów, oferujące niezliczone zabytki do odkrycia. Choć może nie jest tak sławne jak Praga, jednak warto tu wpaść, choć na jeden dzień. W zasadzie Brno można zwiedzać pieszo, ale też przemieszczać się tramwajami, które kursują regularnie i przejeżdżają przez ścisłe centrum (Plac Wolności). Bilet całodobowy kosztuje zaledwie 17 zł od osoby. Z centrum miasta widać usytuowany na wysokim wzniesieniu zamek Špilberk, który jest jednym z najbardziej imponujących zabytków.

W swej historii sięgającej ponad siedem stuleci był domem morawskich margrabiów, by w XVII i XVIII w. przekształcić się w potężną twierdzę wojskową. W 1783 r. decyzją cesarza Józefa II zamek zamieniono na więzienie cywilne dla najpoważniejszych przestępców, a wkrótce także dla więźniów politycznych z krajów całej monarchii habsburskiej. Ten fakt upamiętnia wmurowana w 1960 roku na ścianie obiektu tablica w języku polskim, obok podobną umieścili Węgrzy, ale już w języku czeskim. Po kasacji więzienia w 1855 r. teren ten służył, jako koszary. Twierdza podczas II wojny świtowej była miejscem zgrupowania wojsk niemieckich. Do dzisiaj zobaczyć tam można łazienki z charakterystycznymi dla koszar umywalkami i prysznicami. W obawie przed bombardowaniem przez lotnictwo alianckie, Niemcy postanowili wybudować pod wzgórzem, na którym usytuowana jest twierdza, schron przeciwlotniczy. Po wojnie władze komunistycznej Czechosłowacji przekształciły go w schron przeciwatomowy dla około 500 najważniejszych osób. Ale o tym dalej. Do twierdzy Špilberk droga prowadzi alejkami parkowymi. Trzeba jednak włożyć trochę wysiłku by stanąć u bram ogromnego zamczyska, które w 1962 r. zostało uznane za narodowy zabytek kultury i obecnie jest siedzibą Brneńskiego Muzeum Miejskiego. Oferuje ono stałe i czasowe ekspozycje muzealne ze zbiorów własnych. Na zwiedzanie komnat zamkowych usytuowanych na 3 poziomach trzeba sobie zarezerwować około 2 godziny. Ekspozycja muzealna w zasadzie „nie powala” poza malarstwem sakralnym przeniesionym z miejscowych kościołów, częścią malarstwa okresu modernizmu, abstrakcjonizmu i kubizmu. Ten niedostatek rekompensują wspaniałe widoki starego miasta i okolic, które można też podziwiać z wieży starego ratusza wysokości 63 metrów. Stary ratusz znajduje się w samym sercu Brna i jest najstarszym świeckim budynkiem w mieście – powstał w połowie XIII wieku. Na przestrzeni wieków wielokrotnie przebudowywany, nosi dziś ślady różnych epok. W czasie jego długiej historii powstało wiele legend. W przejściu Starego Ratusza wisi słynny „Brneński Smok” – w rzeczywistości jest to wypchany krokodyl. Ze smokiem związana jest legenda o smoku, który zabijał mieszkańców i hodowane przez nich zwierzęta. Rajcowie miejscy obiecali duża nagrodę temu, kto zabije smoka. Udało się to młodemu rzeźnikowi, który skórę zwierzęcą nafaszerował wapnem, Smok zjadł podstawionego „zwierzaka”, a następnie pod wpływem ogromnego pragnienia wypił duże ilości wody i pękł. Jakże to znana nasza lokalna, krakowska legenda o szewczyku Dratewce, który unicestwił smoka wawelskiego faszerując skórę owieczki siarką. Poniżej krokodyla na ścianie wsi koło, które miał ponoć wykonać kołodziej z Lednic w ciągu jednego dnia. Jak głosi legenda ów rzemieślnik miał w tym czasie ściąć drzewo, wykonać z niego koło i dostarczyć przed zamknięciem bram miejskich. Zakład wygrał, a jego dzieło wisi do dnia dzisiejszego. Legenda mówi, że dopóki koło się nie rozpadnie, miastu nie grozi nieszczęście.

Z ratusza niedaleko do Katedry Świętych Apostołów Piotra i Pawła, która jest główną świątynią diecezji brneńskiej. Usytuowana jest na niewielkim wzgórzu, gdzie w XI-XII wieku zbudowano romańską kaplicę. W XIII wieku została przebudowana na bazylikę romańską w stylu wczesnogotyckim. Ciekawostką jest fakt, że dzwony „na południe” biją tutaj o godzinie 11:00, przypominając w ten sposób sztuczkę zastosowaną przez generała Raduita de Souches podczas oblężenia Brna przez wojska szwedzkie. Według przekazu szwedzki generał Torstenson oświadczył, że jeśli miasto nie zostanie zdobyte do południa, zakończy oblężenie. I tak dowódca obrony – Raduita de Souches pozwolił, aby dzwon na południe zadzwonił godzinę wcześniej. W ten sposób ocalono miasto. Sławny Louis Raduit de Souches, dowódca skutecznej obrony przed Szwedami w okresie wojny trzydziestoletniej jest pochowany w

kościele św. Jakuba w jednym z największych, dobrze zachowanych kościołów gotyckich w Czechach. Jego historia sięga początku XIII wieku. Został założony dla niemieckich mieszkańców, którzy mieszkali w tej części miasta. W XIV wieku wokół kościoła znajdował się udokumentowany cmentarz, który stopniowo rozbudowywano w kolejnych latach. Pojemność cmentarza szybko stała się niewystarczająca dla potrzeb rozwijającego się miasta. Dlatego starsze kości i szczątki musiały być zbierane i przenoszone do zbudowanych w XVII wieku pod kościołem krypt do przechowywania tych starych kości. Szacuje się, że pochowano tu ponad 50 000 osób. Mur cmentarny został zburzony, teren wokół kościoła wybrukowano dawnymi nagrobkami, a o ossuarium stopniowo zapomniano. Ta obecnie jedna z atrakcji miasta została odkryta w 2001 roku. Katakumby uporządkowano formując całe przestrzenie z kości i czaszek zmarłych. W ten sposób Brno szczyci się tym, iż po paryskich katakumbach ma drugie, co do wielkości ossuarium w Europie. 

Pora odpocząć i się posilić, co nie jest trudne gdyż w starym Brnie znajdują się setki kawiarni i restauracyjek. Idąc przez Zielony Rynek (taki plac targowy owocami i warzywami), którego znakiem rozpoznawczym jest barokowa fontanna Parnas, dochodzimy do placu Wolności ( Svobody). Uwagę wzbudza Dům u Čtyř mamlasů, czyli „Domem Czterech Gigantów”, nazywanym także potocznie zwany „Domem Czterech Mamlasów„. Tuż obok zaprasza restauracja „U Mamlasu” oferująca tradycyjne jadło morawskie głównie z wieprzowiny. Prawdziwym rarytasem jest pieczone „kolenko”, czyli golonka na desce z pieczonymi bramborami (ziemniakami) i zestawem sosów i sałatek, a do tego kufelek jasnego i możemy iść dalej. Po drodze mijamy zegar w kształcie pocisku, który co dnia o godzinie 11.00 „wypluwa” kulki, które ponoć są rarytasem wśród zbieraczy. Przeto na długo przed jedenastą grupuje się tu wiele osób. Jak wcześniej pisałem pod zamkiem Špilberk znajduje się schron przeciwatomowy (10-Z Bunker).  Pierwotnie był to schron przeciwlotniczy z czasów II wojny światowej, a jego przebudowa na schron atomowy zakończyła się w 1959 roku. Przez trzy dni miał pomieścić do 500 osób ważnych dla zarządzania miastem i regionem. Dziś każdy może go odwiedzić i rzucić okiem na niezbyt odległą przeszłość. Spacerując po mrocznych korytarzach można zobaczyć maszynownię z agregatem prądotwórczym, systemy filtracji, pomieszczenia sypialne, więzienie z pomieszczeniem szubienicy, centralę łączności, stanowisko dowodzenia, biblioteczkę pełną propagandowych pism i gazet, salkę kulturalną z pianinem oraz pomieszczenie barowe z nalewakami do piwa. Niestety, nie można skosztować pienistego napoju w bunkrze, ale nic straconego po wyjściu na zewnątrz takich miejsc nie brakuje. Nie polecam restauracji „Stopkowa Plzeňská Piwnice”, bowiem obsługa robi wrażenie jakby ich praca tutaj była za karę.