Ślepy wystrzał Aurory

Zyskująca sławę tarnowska restauracja „Aurora” wpisana do przewodnika Michelin 2026 zdaniem właścicieli to miejsce, które oprócz doskonałego jedzenia zapewni Państwu wiele ujmujących doznań smakowych.

Postanowiliśmy to sprawdzić wybierając kilka dań z menu. Tatar wołowy, który zgodnie ze sztuką kulinarną powinien być przyrządzony z drobno posiekanego mięsa, okazał się zmielonym czymś, na papkę, która przypominała mięso mielone lub pastę mięsną przeznaczonym dla kogoś mającym problem z uzębieniem. Sam smak nie przypominał tatara, który lepiej przyrządzają nawet bezgwiazdkowe restauracje. Bułeczka Bao były niezłe, ale już wołowina bulgogi przesolona. Kalbsbutterschnitzel to tradycyjna potrwa kuchni wiedeńskiej. Te małe kotleciki mielone (laibchen) przygotowane z chudego mięsa cielęcego powinny być spójne, tymczasem w „Aurorze” zaserwowano je jak przesolone, rozlatujące się sznycle ułożone na jeziorze ziemniaczanego purée. Mix sałat z winegretem okazał się miseczką z zieloną sałatka, w której dumnie prężył się na pół przekrojony pomidorek koktajlowy. Tteokbokki z wołowiną też nie przypadły nam do gustu, jedynie pierś z perliczki pozwoliła na jej skonsumowanie w całości. „Nieszczęścia” dopełnił podany przez powolną obsługę kieliszek ciepłej wódki. Tego było za dużo, więc po zapłaceniu „rachunku grozy” wyszliśmy z niesmakiem.

Smakosze